Stosowanie osadów ściekowych – teoria, a praktyka
Autor:
dr inż. Roman Sobczyk
Stosowanie osadów ściekowych – teoria, a praktyka
Czy przyrodnicze wykorzystanie osadów jest najtańszym sposobem ich pozbycia się z oczyszczalni?. Biorąc pod uwagę inne sposoby, które przed zagospodarowaniem powodują zmianę postaci osadów, jak np. kompostowanie czy suszenie, to bezpośrednie wykorzystanie osadów do nawożenie gleb można przyjąć, że jest najtańszym sposobem, również tańszym w wielu przypadkach od ostatecznego deponowania osadów na składowiskach odpadów.
Wytwórcy osadów często organizują przetargi, które pozwalają im na wyłonienie odbiorcy, który za możliwie najniższą cenę odbierze osady z oczyszczalni i przeprowadzi czynności związane z ich zagospodarowaniem. Oczywiście zagospodarowanie to prowadzone jest możliwie najprostszymi środkami i najczęściej w kierunku rolniczym lub przyrodniczym.
W świetle przepisów ustawy o odpadach działania zmierzające do odzysku odpadów polegającym na ich stosowaniu do nawożenia lub ulepszania gleby lub rekultywacji gleby i ziemi są jak najbardziej działaniami poprawnymi, zgodnymi z polityką ekologiczną państwa.
Należy jednak pamiętać, że prawidłowe stosowanie osadów uzależnione jest od przestrzegania zapisów art. 43 ustawy o odpadach i rozporządzenia wykonawczego Ministra Środowiska z dnia 1 sierpnia 2002 r. w sprawie komunalnych osadów ściekowych (Dz.U. 02.134.1140 z późniejszymi zmianami).
Nie należy również zapominać o innych zasadach stosowania, nie wynikających bezpośrednio z w/w przepisów, a pośrednio zawiązanych choćby z Kodeksem Dobrej Praktyki Rolniczej. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że choć osady ściekowe zgodnie z polskim prawodawstwem nie są nawozami to stosowanie ich na gruntach rolnych powinno opierać się o sporządzone dla gospodarstwa plany nawozowe, które ujmują w bilansie ilości makro- i mikroelementów wnoszone do gleby z osadem oraz innymi stosowanymi nawozami mineralnymi i organicznymi.
Stosowanie osadów niezgodne z zasadami Kodeksu Dobrej Praktyki Rolniczej i zasadami ochrony środowiska może spowodować utratę uzyskania dopłat bezpośrednich do gruntów.
W większości przypadków odbiorem osadów z oczyszczalni są pośrednicy zawierający umowy z jednej strony z oczyszczalnią (wytwórcą osadów) z drugiej z właścicielem ziemi (bądź dzierżawcą), na której osady te są wykorzystywane. Rodzi to oczywiste konsekwencje w dalszym postępowaniu z osadami. Dla wytwórcy osadów najistotniejsze jest pozbycie się osadów za możliwie najniższą cenę, dla pośrednika odbierającego osady najistotniejsze jest osiągnięcie maksymalnego zysku. Sprzecznością w całym zatem postępowaniu zarówno jednej jak i drugiej strony jest kwestia poniesienia niezbędnych kosztów dla prawidłowego, zgodnego z zasadami ochrony środowiska zagospodarowania osadów.
Najtańsze z pozoru działania polegające na rozrzuceniu osadu po polu, ich przyoraniu i obsianiu pola w istocie rzeczy nie są wcale takie tanie. Ograniczenia wielkości dawki osadów na jednostkę powierzchni wymuszają dysponowania dużym areałem ziemi, która obligatoryjnie powinna być poddana badaniom składu przed zastosowaniem osadów. Nakłady pracy ludzi i sprzętu technicznego na większych powierzchniach gruntów są też odpowiednio wyższe.
Oszczędności w kosztach związanych z zagospodarowaniem osadów, a tym samym osiąganie większych zysków przez pośredników odbierających osady dotyczą najczęściej wykonywania uproszczonych zabiegów agrotechnicznych, bądź w skrajnych przypadkach ich niewykonywania np. rozrzucenie po polu bez ich wymieszania z glebą, przedawkowywania osadów na jednostkę powierzchni, wyłącznego przekazywania bez dalszej kontroli (wysypywania na określonym polu w jedno miejsce) osadów rolnikom za symboliczne kwoty z zapewnieniami, że uzyskują wartościowy "nawóz" nawet bez prostej informacji jak należy dalej je zagospodarować, itp.
Eliminację roli "pośrednika" w zagospodarowywaniu osadów wprowadza kolejna zmiana do ustawy - ustawa z 29 lipca 2005 r o zmianie ustawy o odpadach oraz zmianie niektórych innych ustaw zapisem artykułu 31 b – "komunalne osady ściekowe mogą być przekazywane właścicielowi, dzierżawcy lub innej osobie władającej nieruchomością, na której mają być stosowane, wyłącznie przez wytwórcę tych osadów".
Musztarda po obiedzie, albo strzał kulą w płot. Moim zdaniem zapis ten niczego nie zmienia. Odbiorca osadów - pośrednik spisuje umowę z właścicielem gruntu na dzierżawę, z dzierżawcą na poddzierżawę, albo użyczenie i warunek zapisu art. 31b jest spełniony. Oficjalnie pośrednik nie staje się pośrednikiem, a zabawa z osadami trwa jak trwała dotychczas.
Chyba nie tędy droga. Takimi sztucznymi, często zawiłymi zapisami nie uregulujemy prowadzenia właściwej gospodarki osadami. Przepisy powinny być tak klarowne, żeby stosowne służby kontrolne mogły bezspornie stwierdzić czy gospodarowanie osadami jest prowadzone poprawnie, czy też zagospodarowujący działa ze szkodą dla środowiska.
Powinny być zrozumiałe nie tylko dla ich autorów, a przede wszystkim nie powinny pozwalać na dowolną ich interpretację.
Rozporządzenie wykonawcze wynikające z zapisów ust 7 art. 43 ustawy o odpadach powinno bardzo precyzyjnie regulować sposób postępowania z osadami, a jak pokazuje praktyka zawiera szereg zawiłości utrudniających z jednej strony ustalenie właściwego postępowania z osadami, z drugiej zaś możliwości omijania przepisów .
Prozaiczne z pozoru ustalenie dawki komunalnych osadów ściekowych na jednostkę powierzchni, przy zastosowaniu się do zapisu § 3 ust 1 Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 1 sierpnia 2002 r. w sprawie komunalnych osadów ściekowych (Dz.U. 02134.1140) okazuje się dość kłopotliwe.
Zgodnie z zapisami § 3 ust 1 w/w rozporządzenia przy stosowaniu komunalnych osadów ściekowych w rolnictwie dawkę osadu ściekowego ustala się dla każdej partii osadu osobno. Wielkość dawki komunalnego osadu ściekowego zależy od rodzaju gruntu, sposobu jego użytkowania, jakości komunalnego osadu ściekowego i zapotrzebowania roślin na fosfor i azot.
Ilości metali ciężkich, które mogą być wprowadzone z komunalnym osadem ściekowym w ciągu roku do gleby, średnio w okresie 10 lat, nie mogą przekroczyć:
1) ołowiu (Pb) - 1.000 g/ha/rok;
2) kadmu (Cd) - 20 g/ha/rok;
3) rtęci (Hg) - 10 g/ha/rok;
4) niklu (Ni) - 200 g/ha/rok;
5) cynku (Zn) - 5.000 g/ha/rok;
6) miedzi (Cu) - 1.600 g/ha/rok;
7) chromu (Cr) - 1.000 g/ha/rok.
Przy stosowaniu komunalnych osadów ściekowych stosuje się dawki ustalone w załączniku nr 4 do rozporządzenia.
Należy zaznaczyć, że zapis § 3 dotyczy wszystkich sposobów wykorzystania osadów opisanych w art. 43 ust 1 ustawy o odpadach. Tak więc nieprzekraczalne ilości suchej masy jak i metali ciężkich w g/ha/rok średnio w okresie 10 lat dotyczą zarówno osadów wykorzystywanych w rolnictwie jak i tych stosowanych na terenach składowisk odpadów w celach rekultywacyjnych.
Dla zobrazowania, jak być może powinniśmy wyliczyć dawkę osadu prześledźmy poniższy przykład.
Zakładamy, że osad który zamierzamy "poddawać odzyskowi" stosowany będzie do uprawy roślin nie przeznaczonych do spożycia i produkcji pasz – czyli np. pod uprawę wierzby, zgodnie z załącznikiem nr 4 w/w rozporządzenia dawka osadu może wynieść do 250 ton suchej masy na pierwsze 3 lata. W "kolejnych dalszych latach" nie powinna ona przekraczać 10 ton suchej masy /ha.
Cytowany powyżej zapis z załącznika nr 4 do rozporządzenia budzi pewne niejasności. Czy 250 ton suchej masy na pierwsze 3 lata to dawka 250 ton, które możemy stosować łącznie w ciągu 3 lat czy też po 250 ton w każdym roku (razem 750 ton w pierwszym, drugim i trzecim roku łącznie). Domniemywam, że chodzi o łączną ilość 250 ton w 1, 2 i 3 roku stosowania osadów. Tylko czy chodzi o pierwsze, kolejne następujące po sobie lata?. Żeby skomplikować nieco sytuację zakładam, że osady zastosujemy w ilości 1 tony w pierwszym roku, w następnych 2 latach nie zastosujemy osadów, a w czwartym roku zastosować możemy....? No właśnie 249 ton (bez tej jednej zastosowanej w pierwszym roku) czy też "nasz czas minął", a ściślej rzecz ujmując minęły pierwsze 3 lata i zgodnie z zapisami załącznika nr 4 do rozporządzenia możemy stosować już tylko 10 ton/ha/rok.
Czy autor zapisów rozporządzenia miał na myśli pierwsze 3 lata stosowania osadów?. Co też ma oznaczać zapis "w kolejnych dalszych latach" dawka komunalnych osadów wynieść może do 10 ton suchej masy /ha. Kolejne dalsze lata? A kiedy będziemy mogli ponownie zastosować dawkę 250 ton suchej masy na tym samym nawożonym w dalszych kolejnych latach hektarze. W świetle takiego zapisu już chyba nigdy.
Dawka osadów określana w suchej masie jest tylko dopuszczalną dawką maksymalną, która i tak będzie ograniczona z powodu występowania w osadzie metali ciężkich.
Pamiętajmy, że zapis rozporządzenia dotyczący ilości metali ciężkich, które mogą być wprowadzone z komunalnym osadem ściekowym w ciągu roku do gleby, średnio w okresie 10 lat, i nie mogą przekroczyć odpowiednich poziomów dotyczy wszystkich sposobów stosowania komunalnych osadów ściekowych wymienionych w art. 43 ust 1 ustawy o odpadach.
Biorąc pod uwagę ograniczenia w stosowaniu osadów związane z przedstawionymi poniżej wielkościami metali ciężkich, które mogą być wprowadzone z komunalnym osadem ściekowym w ciągu roku do gleby, średnio w okresie 10 lat, i nie mogą przekroczyć:
1) ołowiu (Pb) - 1.000 g/ha/rok;
2) kadmu (Cd) - 20 g/ha/rok;
3) rtęci (Hg) - 10 g/ha/rok;
4) niklu (Ni) - 200 g/ha/rok;
5) cynku (Zn) - 5.000 g/ha/rok;
6) miedzi (Cu) - 1.600 g/ha/rok;
7) chromu (Cr) - 1.000 g/ha/rok.
zastosowanie maksymalnej dopuszczalnej dawki osadu w ilości 250 ton s.m./ha możliwe będzie przy założeniu, że posiadamy osad o średniej przykładowej zawartości suchej masy 20% i przedstawionej poniżej zawartości metali ciężkich odpowiednio dla:
1) ołowiu (Pb) - 40 mg/kg s.m. = 40.000 mg/t s.m.= 40 g/t s.m.
2) kadmu (Cd) – 0,80 mg/kg s.m = 800 mg/ t s.m. = 0,8 g/t s.m.
3) rtęci (Hg) – 0,40 mg/kg s.m = 400 mg/t s.m. = 0,4 g/t s.m.
4) niklu (Ni) – 8,0 mg/kg s.m = 8000 mg/t s.m. = 8 g/t s.m.
5) cynku (Zn) - 200 mg/kg s.m = 200.000 mg/t s.m. = 200 g/t s.m.
6) miedzi (Cu) – 64 mg/kg s.m = 64.000 mg/t s.m. = 64 g/t s.m.
7) chromu (Cr) – 40 mg/kg s.m. = 40.000 mg/t s.m. = 40 g/t s.m.
Dla sprawdzenia poprawności powyższego założenia przedstawiono poniżej wyliczenia sprawdzające:
Jeżeli zastosujemy osad w dawce 250 jednorazowo raz na 10 lat, to przy założeniu, że wielkości metali ciężkich z nim wprowadzone wyniosą odpowiednio dla poszczególnych metali:
dla ołowiu
40 g/t x 250 t = 10.000 g : 10 lat = 1000 g/rok – wymagana średnia wartość/ha/ 10 lat zostaje dotrzymana,
dla kadmu
0,8 g/t x 250 t = 200 g : 10 lat = 20 g/rok - wymagana średnia wartość/ha/ 10 lat zostaje dotrzymana,
dla rtęci
0,40 g/t x 250 t = 100g : 10 lat = 10 g/rok- wymagana średnia wartość/ha/ 10 lat zostaje dotrzymana,
dla niklu
8g/t x 250 t = 2.000g : 10 lat = 200 g/rok - wymagana średnia wartość/ha/ 10 lat zostaje dotrzymana,
dla cynku
200g/t x 250 t = 50.000 g : 10 lat = 5000 g/rok- wymagana średnia wartość/ha/ 10 lat zostaje dotrzymana,
dla miedzi
64g/t x 250 t = 16.000 g : 10 lat = 1.600 g/rok- wymagana średnia wartość/ha/ 10 lat zostaje dotrzymana,
dla chromu
40g /t x 250 t = 10.000 g : 10 lat = 1.000 g/rok- wymagana średnia wartość/ha/ 10 lat zostaje dotrzymana,
Idąc dalej śladami zapisów rozporządzenia należałoby zapytać ich autora czy wartość średnia metalu w g/ha/średnio w okresie 10 lat to wartość wynikająca z podzielenia łącznie wniesionej, dajmy na to w pierwszym roku stosowania maksymalnej dawki osadu przez 10 (10 lat), czy też taki sposób dawkowania, aby fizycznie w każdym roku stosowania osadów nie wprowadzać więcej metali niż wynosi wartość średnia wskazana w rozporządzeniu.
Czy zatem dla określenia maksymalnej dawki osadu nie wystarczyłyby ograniczenia wynikające z dopuszczalnych ilości metali ciężkich, które można by wprowadzić do gleby w ciągu roku i co roku, a nie średnio w okresie 10 lat.
Dla gleby, jako środowiska życia roślin i zwierząt, istotne są bowiem fizyczne wielkości mikroelementów, a nie średnie wartości wynikające ze statystyki. W dużym uproszczeniu to jest tak jak z soleniem zupy. Jeżeli codziennie przez tydzień będziemy dodawać do niej szczyptę soli to będzie smaczniejsza, jeżeli zaś w pierwszym dniu wsypiemy garść soli przeznaczonej na tydzień to przesolimy i będzie niesmaczna. W pozostałych dniach tygodnia zupy w ogóle nie posolimy, bo wykorzystaliśmy limit tygodniowy w dniu pierwszym. Statystycznie rzecz ujmując średnio w tygodniu zupa będzie właściwie doprawiona (posolona), w praktyce zupa w pierwszym dniu będzie za słona w pozostałych dniach zjemy zupę bez soli.
Na zakończenie chciałbym podzielić się refleksją z czytelnikami tegoż artykułu. Odnoszę wrażenie, że zmiany do przepisów często dotyczą rzeczy mało istotnych, a ich wprowadzenie ma charakter czysto spektakularny – coś w tym temacie robimy. Zapisów mało czytelnych, takich jak cytowanych w niniejszym artykule się nie dotyka. A może takie i inne zawiłości w przepisach prawnych są po to aby zamącić, a w mętnej wodzie jak wiadomo łatwo się łapie ryby. Tylko w tym przypadku kto ma te ryby łapać?
